jak piją dziewczęta„Młode dziewczyny po prostu uciekają w alkohol. Wypełniają w ten sposób deficyty, których mają bardzo wiele. Ta presja i wyglądu, i perfekcyjności, wyników, lęk przed tym co będzie… Jest małe przyzwolenie na błędy, omylność, i te dziewczynki niestety zaczynają pić alkohol, nie znając innych sposób na radzenie sobie z rzeczywistością”- mówi Anna Prokop, psycholog kliniczny, specjalistka terapii uzależnień i współuzależnienia.

Redakcja: Od pewnego już czasu alarmuje się, że dziewczęta piją coraz częściej i więcej, nawet niż chłopcy. Czy zgadza się Pani z tym zdaniem?

Anna Prokop: Myślę, że to jednak bardziej obiegowe stwierdzenia. To nie jest tak, że dziewczęta piją więcej niż chłopcy. Na pewno dziś piją więcej niż kiedyś, choćby ze względu na dostępność alkoholu, no i przyzwolenie społeczne jest o wiele większe. Do tego koncerny alkoholowe robią swoje. Przed wojną, w latach 20. XX w., cygaretki były propagowane jako kobiece i dodawano do ich palenia jakiegoś tła luksusowości. Tak teraz koncerny alkoholowe tworzą pewną ideologię do spożywania alkoholu. Z reklam wynika, że picie wiąże się z byciem kobiecą, wyzwoloną, wyjątkową. Ponadto do wyboru jest ogrom trunków dla kobiet – alkohole z sokami, smakowe wódki, różowe wino… To jest jeden aspekt – promowanie. Drugi – niestety matki tych dziewcząt również piją coraz więcej. Już nie tylko przy okazji imienin… W PRL-u kobiety także piły alkohol, natomiast było to raczej niestosowne, nie mieściło się w granicach normy. W tej chwili mamy pod tym względem równouprawnienie, co niestety nie przekłada się na zdrowie. Więc skoro matki piją, to i córki piją. Matki są zachęcane przez telewizję, reklamy, nawet telenowele. Piwo jest wszędzie. Na imprezach integracyjnych, sportowych, na kiermaszach. Alkohol towarzyszy w tej chwili wszystkim społecznym imprezom. Nawet osobom nieuzależnionym w takim otoczeniu ciężko się nie poddać, obronić przed tym naciskiem koncernów. Nie wspomnę już o wychowywaniu dzieci w kierunku picia alkoholu, np. poprzez reklamy Piccolo w telewizji… To jak chłopcy i dziewczęta nie mają zacząć pić?

Ponadto żyjemy w czasach, w których z każdej strony odczuwamy presję sukcesu. Niestety dzieci gubią się, często nie mają pomocy od dorosłych, bo i oni częściej są niedostępni. Dlatego młode dziewczyny po prostu uciekają w alkohol. Wypełniają w ten sposób deficyty, których mają bardzo wiele. Ta presja i wyglądu, i perfekcyjności, wyników, lęk przed tym co będzie… Jest małe przyzwolenie na błędy, omylność, i te dziewczynki niestety gdzieś zaczynają sobie radzić poprzez alkohol, nie znając innych sposób na radzenie sobie z rzeczywistością. Zwróćmy także uwagę na fakt, że profilaktyka zaczyna kuleć. W szkołach coraz mniej ruchów jest ukierunkowanych na profilaktykę różnych zaburzeń, z których bierze się również nadużywanie alkoholu.

W jakim wieku dziewczynki zaczynają pić?

Nadal obniżyła się wiek inicjacji alkoholowej. Dziewczęta zaczynają pić ok. 12-14 roku życia, 7-8 klasa szkoły podstawowej. A zwiększona intensywność picia, takie picie ryzykowne, przypada na 15-16 lat.

Czy te dziewczynki, które sięgają po alkohol w obecności chłopców, nie myślą trochę, że w ten sposób dorównają im i będą fajne, „cool”?

Niestety tak. Bardzo często u dziewczynek jest to związane też z takim kulturowo-społecznym – powiedzmy – odrzuceniem. Dziewczynki, szczególnie w okresie adolescencji, mogą się czuć niebezpiecznie. Boję się, mają dużo leków. Abstrahując od kompleksów, nie ma też już takiej „dżentelmeńskości”, nie ma jasnych reguł, które kiedyś panowały. Zatarły się, i to na gorsze. Za nowoczesnością nie nadążają nowe zasady. Dzieci od bardzo wczesnego wieku korzystają z Internetu, dowiadują się o dorosłości w bardzo brutalny sposób. Oczywiście dochodzi do tego budząca się seksualność przy nadal małym hamowaniem z racji rozwoju mózgu. W wieku adolescencji stara kora rośnie bardzo szybko. Ona jest odpowiedzialna za popędy, emocjonalność, taką zwierzęcość. Dlatego wśród młodych dostrzegamy tę butność, impulsywność. Jednocześnie płaty czołowe, czyli kora nowa, odpowiedzialna za zahamowanie i empatię, stoi w miejscu, nie nadąża. Zatem to z jednej strony wynika z biologicznych uwarunkowań, a z drugiej – również z kulturowych, gdzie zasady szacunku i elegancji zaczynają kuleć. I od tych dziewczynek wymaga się dużo więcej, a odbiera im się przywileje, choćby nieco delikatniejszego traktowania, w którym one czułyby się troszeczkę lepiej. Tak więc myślę sobie, że to również może wynikać z braku poczucia bezpieczeństwa, że sobie dodają, że chcą być na równi, że z różnych przyczyn myślą, że ten alkohol im pomoże zdobyć akceptację, obronić się, być „cool”… Absolutnie tak.

W dzisiejszej szkole, z takiego psychospołecznego punktu widzenia, to bardzo ważne, aby być na szczycie…

No niestety tak, a różne badania wskazują, że odrzucenie przez rówieśników i trauma tym spowodowana jest tak samo dojmująca i bolesna, jak odrzucenie przez rodziców. Dlatego to nic dziwnego, że dziewczynka, która dorasta w domu, gdzie brakuje rozmów, nikt nie ma dla niej czasu, nikt jej nie wzmacnia i nikt jej nie zauważa, zrobi wszystko, aby była częścią grupy społecznej, w której dominuje siła. Bo dorośli zwyczajnie nie zajmują się dziećmi, a jeśli już to w bardzo niewielkim stopniu. Nie mamy pomysłów na adolescentów, a wiedza na ich temat w Polsce kuleje ogromnie. Zamykają się ośrodki, nie ma funduszy. Jest świetna poradnia dla młodzieży w Warszawie – Poza Iluzją przy ul. Dąbrowszczaków – ale tam się czeka minimum rok. A przez rok ten adolescent albo zginie, albo się zaćpa, albo jakoś sam wyjdzie ze swojego problemu i pójdzie w świat. To jest koszmar.

Wróćmy jeszcze do kwestii reklam. Z czym alkohol kojarzy się dzisiejszej młodzieży?

Do niedawna były większe obostrzenia odnośnie do reklamy alkoholu. Rząd je poluzował. Wcześniej nie można było w reklamie kojarzyć alkoholu z dobrym samopoczuciem. Ale w tej chwili, we wszystkich reklamach alkoholu, to dokładnie widzimy – ludzie dobrze się czują, wszyscy tańczą, bawią się. Koncerny niby to obchodzą produkując piwa o zawartości 0,0% alkoholu. Ale w telewizji widzimy też reklamy w pełni alkoholowych napojów, w których cały czas jest zabawa, i to z jakąś erudycją, kreatywnością. Występujące w tych reklamach osoby są „fajne”, młode, wysportowane, rześkie i raczej dobrze sytuowane. Więc mało który adolescent pod tym wpływem nie zaczyna sięgać po alkohol.

Adolescent nie ma jeszcze perspektywy różnych wydarzeń, doświadczeń, przemyśleń, ćwiczeń życia i mierzenia się z trudnościami, z tym, że czasem trzeba nad czymś popracować. Życie nie jest przecież doskonałe. Oni nie wiedzą, że trzeba zaakceptować, być cierpliwym. Wpycha się dzieciom, że jest możliwość bycia cały czas na szczycie, życia w ciągłym szczęściu. To jest, jak mówiła niedawno w wywiadzie Ewa Woydyłło-Osiatyńska, taka ściema prezentowana w mediach, że niby możesz być cały czas na „haju”. Takie zaprogramowanie młodych ludzi na to, że nie muszą się smucić, nie muszą się wstydzić, mogą być „cool”, mogą być fajni, bawić się na imprezach, co powoduje, że takie stany jak smutek, pobycie czasem samemu, to jest dla nich coś strasznego. Osoba, która nie ma jeszcze rozwiniętej refleksyjności na dojrzałym poziomie niestety będzie łapała takie „cuda”. To typowe dla dorosłych, że idą na skróty, a co dopiero młoda osoba, która jest tak niecierpliwa, tak znerwicowana, obciążona ogromnymi obowiązkami i presją społeczną. A przyzwolenie społeczne jest, a – z drugiej strony – profilaktyki i dobrej opieki nie ma. To naprawdę cudem niektórzy wychodzą z tej adolescencji nie popadając w jakieś problemy. Tracimy dzieci.

Co się dzieje z takimi pijącymi dziewczynkami?

Tragedia. Wszystko się przesuwa: inicjacja seksualna, bo brak kontroli, rozhamowanie, obracanie się w różnym towarzystwie. Często dochodzi do gwałtów, które nie są przywoływane na światło dzienne, bo te dziewczynki się zwyczajnie wstydzą. Bo czują się za to odpowiedzialne, że się upiły, więc to ich wina. Albo ona myśli, że sama chciała… Do tego dochodzą ryzykowne zachowania, co prowadzi do narażania życia, zdrowia. To jest pierwsza – namacalna – kwestia.

Ale drugą jest też opóźnienie w rozwoju intelektualnym. Alkohol bardzo wpływa na rozwój struktur mózgu. Dziewczynki, które piją regularnie, mają bardzo duże problemy z koncentracją uwagi, skupienia, rozmywają im się cele, zaprzepaszczają różne marzenia, do których wcześniej dążyły. Bardzo szybko dochodzi do patologizacji, degradacji. Niestety alkohol ma to do siebie, że również szybciej uzależnia młode osoby, zwłaszcza kobiety. Więc to jest mieszanka wybuchowa. Dziewczynki, jako że są kobietami i gorzej alkohol rozkłada się w ich wątrobie, fizycznie szybciej się uzależniają. Cały ich organizm gorzej znosi alkohol.

Ile może trwać taki proces uzależniania się?

Może wystarczyć nawet rok – dwa lata ostrego picia. Nie chcę powiedzieć, że dziewczynki z tzw. dobrych domów również nie sięgają po alkohol, ale częściej mamy do czynienia z dziewczynkami z różnego typu deficytami, bardzo niskim poczuciem własnej wartości, niskim oparciem w rodzinie czy doświadczającymi innych problemów rodzinnych. I kiedy one odkryją, że alkohol działa jak lekarstwo szybko przynoszące ulgę, to one w to wkroczą, jeśli nikt im nie pomoże. Na niedojrzałą osobowość, niedojrzały organizm, tożsamość alkohol czy jakakolwiek substancja chemiczna, która odrywa od lęku, jest miodem na serce. I jeżeli te dziewczynki nie mają żadnego backupu w postaci mocnych rodziców, ich wsparcia, to one częściej będą pić alkohol.

Młode osoby raczej bardziej destrukcyjnie i szybciej wchodzą w takie degradacyjne picie. Kobiety, które zaczynają spożywać alkohol w późniejszym wieku, częściej robią to w samotności i dłużej to ukrywają. W przypadku młodych dziewcząt to jest bardziej picie imprezowe, połączone z mocnymi doznaniami, wrażeniami, często przemocą, brutalnością. Te dziewczynki, rozhamowując się, czasem również zachowują się brutalnie. Ta degradacja bardzo szybko u nich następuje, tym bardziej, że one często zaczynając picie alkoholu już mogły mieć bardzo niskie poczucie własnej wartości, dlatego tym bardziej podupadają, schodząc coraz niżej w społecznej hierarchii.

Mówiąc dalej o szkodach, w wyniku picia alkoholu u dziewczynek często dochodzi do zaburzeń hormonalnych.

Oczywiście. Mogą wystąpić zaburzenia hormonalne, może się przesunąć pierwsza miesiączka, menstruacja może się zatrzymać, ale może też dochodzić do krwotoków. Absolutnie, alkohol działa destrukcyjnie na układ hormonalny. Nie mówiąc o niechcianych ciążach, które się zdarzają w wyniku mieszanki rozhamowania i nieregularnych miesiączek.

W jaki sposób chłopcy patrzą na pijące rówieśniczki? Czy dla nich to faktycznie jest „cool”?

Nie. Dziewczynki tak sądzą, obserwując np. dorosłych, ale to nie jest „cool”. To jest mimo wszystko poza „wyzwoleniem społecznym”. O ile „wszyscy piją”, o tyle trend odbioru pijącej kobiety czy młodej dziewczyny jest podobny – ktoś kto się nie kontroluje i zachowuj agresywnie bądź przekracza pewne granice intymności, seksualności czy ulega wpływom, jest gorzej traktowany, potępiany, wykorzystywany, porzucany, niepoważnie traktowany.

Jeżeli matki piją, kobiety piją, to jak rozmawiać z córkami, żeby same nie sięgały po alkohol?

Zależy jak piją rodzice. Były prowadzone ciekawe badania dotyczące „uprzywilejowania” do uzależnień. Badano trzy grupy: dzieci rodziców abstynentów, dzieci osób nadużywających czynnie alkohol i dzieci rodziców pijących umiarkowanie. No i najmniejsza liczba wchodzących w uzależnienie znajduje się w trzeciej grupie, czyli wśród dzieci osób, które potrafią sobie radzić z alkoholem i dla których alkohol jest dodatkiem do życia, a nie jego wypełniaczem. Ale trzeba uczyć dzieci, jak z tym alkoholem się obchodzić i nie chodzi o to, aby całkowicie go zakazywać. Trzeba rozmawiać, wprowadzać jakieś zasady w domu – czy się pije, czy nie. Powiedzieć, że np. „do 18. roku życia nie życzę sobie, żebyś pił alkohol. Nie jest to za moją zgodą.” Bo są przecież osoby, które twierdzą, że lepiej, aby młody człowiek w domu się napił niż na imprezie… Pamiętajmy, że alkohol jest degradujący dla młodych ludzi i jest całkowicie zbędny. Nie mówiąc już o tym, że rodzice dają nawet bardzo małym dzieciom spróbować smaku alkoholu. Przecież w ten sposób torujemy dziecku drogę, bo już w pewien sposób dostało przyzwolenie od rodziców. Taka „inicjacja”, że ojciec stawia piwo przed 15-letnim synem… Jaki to jest przekaz? Co to dziecko ma wówczas czuć? Wdzięczność, dowartościowanie? Nonsens.

Druga rzecz – to mówić otwarcie, czym może grozić upijanie się, jakie są skutki nadużywania alkoholu, ale przede wszystkim – najważniejszy jest nasz własny przykład. Dzieci w sekundę łapią zachowania dorosłych. Można im mówić latami, a wystarczy, że dorosły zachowuje się w określony sposób i dziecko będzie to powielać.

W jakim wieku zacząć taką rozmowę?

To tak, jak z innymi sprawami – seksem, alkoholem, używkami… To nie jest kwestia tego, kiedy zacząć. Tak naprawdę zaczynamy od samego początku, kiedy w ogóle mówimy o świecie, oczywiście na miarę potrzeb dziecka. Dziecko w którymś momencie samo na coś spojrzy i spyta. Świat i to co się dzieje dookoła daje nam wskazówki, kiedy podjąć rozmowę, a dziecko za to „mówi”, ile tej wiedzy potrzebuje. Nie wystarczy mówić o samym alkoholu, ale w ogóle o świecie, otwartości innych, sposobach radzenia sobie. To jest jakby całość wychowania dziecka, że jest ono gotowe do tego, by odmówić. My musimy dziecko przygotowywać, aby nie ulegało presji rówieśniczej, miało wyposażenie poczucia własnej wartości, było z nami w dobrym kontakcie, że np. przyjdzie i zwierzy się ze swoich problemów. Nie możemy pozwolić na to, aby dziecko czuło się osamotnione. Bo jeśli będzie, to wtedy zwiększy się prawdopodobieństwo, że pójdzie za silniejszymi, czyli tymi, którzy np. piją alkohol. Oczywiście rozmawiając z dziećmi nie można być hipokrytami. Trzeba mówić prawdę, ale też być konsekwentnymi i przeciwstawiać się otoczeniu, chronić dziecko przed tą presją, ale też samemu mieć wyrobione mocne zdanie. Bo nie ma trudnych pytań. One są łatwe, jeśli my mamy mocne przekonanie do swojej racji.

Ja kładę bardzo duży nacisk na to, że trzeba się też pogodzić i pokazać dziecku, że w życiu są momenty trudne i nie należy od nich od razu uciekać. Tu też chodzi o postawę rodzica. Oczywiście nie należy się dziecku wypłakiwać w mankiet, ale trzeba pokazać, że nie jesteśmy idealni. Trudne chwile to jest czas, który można zaakceptować i który też jest potrzebny, np. do przemyślenia, postanowienia jakiś zmian w życiu. Dziewczynki nie umieją sobie radzić z tym, że są przejściowe etapy. One nie mieszczą frustracji w związku z różnego rodzaju deficytami i niedogodnościami. Podstawą, aby się nie uzależniać, to jest umiejętność wychodzenia ze strefy komfortu, nauczenia się zysków z odraczania, cierpliwości, z czasami pewnej niewygody, oczekiwania. Dlatego ja zawsze mówię, że dziecku potrzebny jest sport, bo buduje charakter, oraz zwierzęta, bo one budują empatię i odpowiedzialność. Dzieci kojarzą, że w życiu musi być łatwo i przyjemnie, cały czas ekstra. A to nie jest tak. To jest ściema, oszukiwanie. Żyjemy w czasach, gdzie droga do szczęścia jest pomijana, a w ogóle nie mówi się o tym, że to ta droga może być szczęściem.

Dziękuję za rozmowę.

 

Anna Prokop – psycholog kliniczny, specjalistka terapii uzależnień i współuzależnienia. Zajmuje się terapią indywidualną i grupową DDA/DDD/DDRR, depresjami, nerwicami, stresem, fobiami, uzależnieniami, pracą nad najważniejszymi problemami osobistymi, złagodzeniem objawów, poczuciem własnej wartości, uzyskaniem świadomości siebie, swoich zachowań i emocji. Zawodowo była związana z Centrum Zdrowia Psychicznego Wola-Śródmieście przy ul. Mariańskiej 1 w Warszawie. Aktualnie prowadzi Ogólnopolskie Centrum Psychoterapii i Coachingu.

Skomentuj

Skip to content